wtorek, 1 lipca 2014

"To nie jest pies cyrkowy" - Brak wsparcia ze strony rodziny i przyjaciół...


Słyszę od wielu ludzi że nie mają poparcie w rodzinie i rodzice mówią, że męczy się tylko psa. 
Tak więc postanowiłam opowiedzieć jak to było u mnie.

Z Kają przez 1 rok nie robiłam totalnie nic. Nawet nie uczyłam jej podstawowych komend. 
Kiedy już zaczęłam to myślicie że miałam poparcie w rodzinie ? 
Ja także słyszałam teksy tupu "zostaw już tego biednego psa"  Ale miałam to w du**e. Robiłam dalej swoje i rozwijałam swoją wiedzę na temat psów i sportów dalej. Wojny w domu zaczęły się robić o jedzenie psa o to czego nie wolno dawać. i stały teks mamy "za moich czasów jadły wszystko i żyły" "wielce mądrą udaje" 'Nie mają już co wymyślać" Trwało ta naprawdę długo. Żebym ja musiała potajemnie wyrzucać kości do śmietnika a później się o to kłócić. i znowu "jak wyrzucisz to od razu wynieś bo wyciągnę i jej dam ! " 
Ale po 3 miesiącach zrozumiała ! Kolejna była babcia "żałujesz jej tego cukierka ! a niby ją tak kochasz" 
Pyta czy może jej dać czekoladę mówię nie a ta daje na szczęście Kaja już była wyuczona "puść" więc komenda od razu poleciała. Pies wypluł czekoladę na ziemie. "Wredna jesteś ! Ona też by zjadła " 

Gdy zaczęło nam już coś wychodzić i fajnie pracowałyśmy teksty o "męczeniu psa" zniknęły ! 
I pojawiły się nowe motywujące :) "Widać że sprawia to jej radość" " Ale ona to lubi" "Jaka ona mądra" 
I chwalenie się psem w pracy co to on nie potrafi :D 
Po dużych już osiągnięciach usłyszałam od bardzo bliskiej mi osoby, że robię z niej psa cyrkowego. Zabolało.. No ale cóż większość ludzi komentuje coś z boku nie widząc jaką pies ma frajdę. Cieszę się że robię to co robię i mój pies nie ma nudnego życia. 
Od tej osoby doszły sarkastyczne teksty. Kiedy umówiliśmy się do kawiarni "tylko czasem psa ze sobą nie zabierz" To było perfidne i od razu aluzje odebrałam. Fakt często wychodzę z psem ale jeśli mogę to czemu by jej nie zabrać a chyba logiczne było że do kawiarni jej nie wezmę .. 

Wiadomo, że były osoby które nas wspierały i pomagały dlatego z tego miejsca Serdeczne podziękowania dla Pauliny Drewicz, która zauważyła w nas potencjał i nauczyła podstaw :) Karoliny Michałowskiej, wspaniałej przyjaciółce której bym nie poznała przez psie zainteresowanie. Wspiera nas cały czas ! :) 
Klaudii Prabuckiej, Która odwala kawał dobrej roboty jako fotograf ale nie tylko ! Jest wspaniałą osobą :)
Dziewczynom z drużyny i wszystkim osobom, które w nas  wierzą ! :)) 

Więc pamiętajcie robicie to dla siebie ! Siebie i swojego psa. Nie dla innych nie na pokaz. Więc nie róbcie nic na siłę a dla zabawy :)) Jeśli coś osiągniecie zobaczą jak bardzo się mylili ;) 

Pozdrawiam wszystkich i powodzenia ! ;)

19 komentarzy:

  1. świetna notka :) u mnie też tak jest jeśli chodzi o jedzenie. Rodzice zawsze mówią, że to mu dadzą a ja nie i koniec kropka :P czasami ciężko coś rodzicom wytłumaczyć, bo oni zawsze mają rację a gdy my zaczniemy coś mówić do sedna to mówią " nie pyskuj". Ja nie słucham ich i wmawiali mi też, że mój pies nie nadaję się do frisbee, ale dzięki znajomych, którzy zawsze mnie wspierają udowodnili, że wcale nie jest tak gdy ktoś z rodziny nam tak mówi, więc najlepiej robić tak jak napisałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej że nasi rodzice guzik wiedzą o psich sportach :D

      Usuń
    2. No właśnie. Dla nich tylko się liczą 1,2,3 miejsce ich nie obchodzi to, że chce się jechać po to aby poznać osoby i zabawić się. To był główny powód do Wrocławia na DCDC- powiedziałam im, że chce dla doświadczenia i że nic nie wygramy to nie, bo oni wolą, żeby coś wygrać. Ach czasami ciężko z tymi rodzicami xD

      Usuń
  2. My mamy to samo . Cały czas słyszę teksty: że mam za mało zajęcia i z nudów wymyślam, w głowie mi sie poprzewracało, co to za różnica jaka pies je karme :/ A najbardziej mnie wkurza jak potem sie chwala przed znajomymi jaki to piesek mądry :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja na szczęście aż takich problemów nie mam. Moja mama stara się mnie zrozumieć i pozwala żebym robiła co chcę z psami. Nawet nie miała nic przeciwko odchudzaniu Soni jak jej wytłumaczyłam, że to dla jej zdrowia. Mówi, że niech będzie po mojemu, bo ona się na tym nie zna ;). Tata za to ciągle podkarmia dzidzię i utrudnia mi oduczanie psów niektórych rzeczy i robi inne głupoty (Sonia nie lubi być łapana za obrożę czy cokolwiek z zaskoczenia, a on specjalnie ją straszy itp.), ale jakoś to przeżyję. Z tatą w ogóle się ostatnio nie dogaduję i nie chce mi się wszystkiego mu tłumaczyć, bo on i tak może mi robić na złość. Wolę pilnować psy przy nim.

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie jest o jedzenie że kiedyś pies wszystko jadł, karmy z marketów ( do tego te najtańsze ) co mają 4% mięsa, jeszcze jest o to że ja ćwicze z moim psem sporty w ogródki i mam porozstawiane przeszkody a rodzina( babcia, rodzice ) po co ci to to jest głupota, psa męczę sztuczkami i wgl. po co go z innymi psa zapoznac itp :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Święte słowa. Ja akurat nie mam takich problemów, ale denerwuje mnie kiedy moi rodzice chcą iśc na łatwiznę i zamiast nauczyc psa posłuszeństwa to żeby się z nim dalej nie męczyc ustępują :/

    jessie-diana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakby się tak zastanowić... to poruszyłaś dość znaczącą kwestię, z racji, że psie sporty zaczynają trenować coraz młodsze osoby.
    Nigdy nie zrozumiem rodzica, który tak się naśmiewa z dziecka (jego własnego, lol), gdy te coś osiągnie w swojej pasji i sporcie. Jednakże, takie jest polskie myślenie. Moje dziecko ładnie rysuje, tańczy, śpiewa, gra w jakiś popularny sport - o jeju! To cudownie! Super! Będę Cie wspierać, moje kochane dziecko!
    Jesli jest to coś innego, oryginalnego - Może zapiszę Cię na tańce albo coś innego ? Z psem? Nie męcz tego zwierzaka.

    Tak się zastanawiam czy u mnie tak było. Wiem, że na pewno rodzice przeszkadzali mi podczas sesji, rozpraszali psa i tak dalej. Pamiętam też sytuacje z behawiorystą, gdzie to stwierdzili, że oni nie widzą w nim problemu (pies agresywny, rzucający się na każdego człowieka) i był oto dym. Ale oprócz "kwiatków" jest wsparcie i to duże :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było było:P Idź do babci i powiedz jej, że rezygnujesz z tych planów na studia które obrałaś i zamiast tego masz zamiar zrobić kurs na behawiorystę i zostać psim trenerem... Dodaj jeszcze, że wracasz do schroniska na wolontariat to zobaczysz:P

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że to może też chodzić o kasę. Moja mama często mi powtarza "kupiła byś coś sobie a nie temu psu" na behawiorystę też im szkoda kasy bo to drogie i wolą się męczyć. Nie no my raczej takie nie będziemy :D

      Usuń
  7. Ja myślę, że to przez mentalność i z czasem to się zacznie zmieniać. Sporo osób ze starszego pokolenia żyje jeszcze dawnymi czasami, kiedy pies miał siedzieć na podwórku i pilnować domu, a nie robić jakieś dzikie wygibasy i to za kupne ciastka, a nie jakieś skrawki z obiadu ;). Ja ze strony rodziców chyba nigdy nie usłyszałam jakichś przykrych uwag odnośnie psów i ich szkolenia, ale moi dziadkowie odkąd tylko mam Tosię usiłują przekonać mnie, że to głupie i powinnam się jej (teraz ich) pozbyć :P. Wprost twierdzą, że pies powinien mieszkać na dworze, najlepiej na łańcuchu i jeść to, co zostało z ludzkich posiłków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem Ciekawa czy to się kiedyś zmieni. Czy społeczeństwo za kilka lat dalej będą się trzymać stereotypów. Mam nadzieje Mam nadzieję że w przyszłości szkolenia psów będą czymś normalnym, choćby same podstawy ;p. Bo niektórzy właściciele to nic nie robią a potem się dziwią że ich pies to i tamto.

      Usuń
  8. A u mnie dalej to samo.
    Dokarmianie psa, matka kupuje jej po tajemnie gówniane smakołyki z chappi. Krew Mnie zalewa, mój pies w domu słyszy ciągle tylko "puść to" i powoli zaczyna być strachliwa.
    Ta cała sytuacja niszczy Mi psa i ma tego dosyć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze, że się nie poddałaś. Psy naprawdę mają niesamowitą frajdę z nauki, jak dobrze, ze Twoja mama w końcu to dostrzegla. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie tak samo, fakt gadania jest mniej ale i tak zdarzają się co chwilę głupie teksty. Ja właśnie miałam najgorszy problem z babcią i dokarmianiem kiedy tam byliśmy, a Emet ma alergię pokarmową. Musiałam naprawdę długo tłumaczyć i błagać, teraz chociaż się pytają i jak mówię nie to też jest ,,och,jaki Ty jesteś biedny'' :D. Najgorsze jest właśnie podejście starszych ludzi jak to kiedyś psy jadły wszystko, albo że każdemu psu który ciągnie należy zakładać kolczatkę. Ja staram sie ignorować to wszystko i jakoś daję radę :D.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety rodzice i reszta rodziny często myśli, że jak piesek dostanie smakołyka to będzie mu lepiej i będzie zadowlony. Chwilowo - tak, na dłuższą metę - zdecydowanie nie.

    Przerabialiśmy to z naszą Happy.
    Zapraszamy też do nas - blog dopiero rusza ale mamy dużo ciekawych zdjęć i filmików którymi chcemy się podzielić ;)
    http://beagle-happy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie jest to samo, a mama nie zgadza się na kolejnego psa :C (Chcę go, ponieważ nje będę przemęczać mojej suczki Kory, ma dyskopatię i już 10 lat...) :'(

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie jest całkiem podobnie, że '' męczę psa '' itp. to staje się nudne i męczące, gdy ktoś zamiast wspierać to ciągle gada to samo :/
    Dobrze,że się nie poddałaś, my też się nie poddałyśmy :D I rodzice zaczynają rozumieć mnie i moje zainteresowania :D
    Obserwuje i zapraszam do nas http://jessie-zafira.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiem coś o tym. :/ mój brat ciągle mówi że męczę psa. Babcia tak samo. Choć druga to toleruje i często słucha. Ale to jedna osoba w całej rodzinie:/(trochę słabo) Ale się nie przejmuję I rozwijam zainteresowania dalej:)
    Notkę przyjemnie się czyta. Pozdrawiam Ciebie i Łąkę

    OdpowiedzUsuń