O Kai ;>

Imię : Kaja
Wiek : 2011
Umaszczenie : tricolor
Pochodzenie : Schronisko dla bezdomnych zwierząt w Żarach
wielkość w kłębie : 46cm

Jak to się zaczęło ? Historia Kai :)

Kaja w październiku 2011 roku została zaadoptowana ze schroniska. Dlaczego wybrałam akurat ją ? Nie była ładna, była smutna. Strasznie się ucieszyła na mój widok jak by wiedziała że zostanę jej panią. Ja nie byłam do niej przekonana. Poszłam oglądać inne psiaki wróciłam do niej raz jeszcze. Pracownik wyjął małą kulkę na ręce bym mogła się bardziej przyjrzeć. Zaczęła lizać go po twarzy i szybciutko machała ogonkiem. Kiedy z powrotem włożył ją do klatki pozostałe psy zaczęły ja podgryzać. Zrobiło mi sie jej szkoda i zdecydowałam się na jej adopcje. Musiałam jednak poczekać 2 dni ponieważ była na kwarantannie. Przyjechałam po nią z kocykiem . Zawinęłam ją i zabrałam do auta. Mama i dziadek zachwycali się nią podczas drogi. A ona wtuliła się w kocyk. Po przyjeździe dałyśmy jej saszetkę karmy zjadła ją w tempie błyskawicznym. Musiałam ją umyć ponieważ strasznie "pachniała" nie było tak źle jak się spodziewałam. Już w 1 dniu spała za mną w łóżku. Przez 1 tydzień nie wychodziła z mojego pokoju. Zwyczajnie się bała. Jednak powolutku zaczęła się do wszystkiego przyzwyczajać. Na dworze bała się wszystkiego. Ludzi .. gdy tylko ktoś przechodził obok zastygała lub chowała się za moimi nogami. Tak było kiedyś . A teraz ? :D
Kaja jest bardzo energiczną psiną uwielbia się bawić a treningi sprawiają jej przyjemność. Dalej mamy problem z jej  stosunkiem do ludzi. Boi się nieznajomych i nie chce się dawać głaskać ( nie jest przy tym agresywna ) Przystosowała się do mojego tryby życia. Gdy kładę się po obiedzie na kanapę i włączam tv od razu przybiega, kładzie się obok i zasypia przy mnie. wstaje dopiero wtedy gdy ja wstanę najczęściej jest to 11/12 więc nie mam problemu jak większość, że muszę wstawać wcześnie żeby z nią wyjść ;P Gdy siedzę przy komputerze co jest sprawą codzienną położy się pod krzesłem na dywanie bądź na łóżku zaraz przy biurku i mnie pilnuje :D
Jestem bardzo szczęśliwa że wybrałam akurat ją . Jak sobie pomyśle że moja sunia siedziała by do teraz w schronisku to mi serce pęka.. Czasem z nią odwiedzam schronisko ponieważ jestem wolontariuszką. Na początku się bała ( wiadomo mogła myśleć że znowu tam trafi) chodzi za mną krok w krok . Ale wie że razem wrócimy z powrotem do naszego domu . :)

5 komentarzy:

  1. Tak wspaniale czytać, że ktoś wziął psiaka ze schroniska ;)

    Masz wspaniałe serce (y)

    http://yorkiejakworkie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. <3 Aż się łezka w oczku kręci <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielki szacunek, że robisz coś z adoptowanym psiakiem! :3
    Ja natomiast mam odwrotną sytuacje, jak przechodzę z moim psem obok schroniska albo idę coś w nim załatwić to pies bez obaw tam wchodzi, ba nawet czasami chce z własnej woli tam wejść i to chętnie !
    (zastanawiam się czasami co siedzi w jego łepetynce :P ) :D
    Btw. świetny blog i świetny psiak, dalszych sukcesów życzymy ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie sobie myśli o ile nowych znajomych chodźmy chce wszystkich poznać :D
      Dziękujemy Bardzo ;))

      Usuń
  4. Lubię czytać takie łzawe historie :-) Jeszcze bardziej lubię ucieszyć się że schroniskowy psiak ma w życiu coś więcej niż tylko kochanego człowieka. Mam na myśli zabawy,szkolenia,wyjazdy..

    zapraszam do nas,chociaż dopiero zaczynamy przygodę z blogowaniem! :)
    jackterror.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń